czwartek, 1 maja 2008

Berlin... du bist so wunderbar ...


Berlin zostal wybrany przez Pete najbardziej przyjaznym miastem wegetarian w Niemczech. Za nim uplasowaly sie Monachium i Hamburg, dalej Köln. Oprocz niezliczonych restauracji wegetarianskich, imbisow, kebabow weganskich, falafli, ktore mozna kupic prawie na kazdym rogu, istnieja tez weganski fastfood z hamburgerami Yellow Sunshine na Kreuzbergu, weganskie lodziarnie, wegetarianskie przedszkola oraz sklepy, w ktorych purysci jedzeniowi zakupuja odziez, obuwie oraz weganskie pozywienie dla kota i psa (http://www.veganladen.de/). Nasz regierender Bürgermeister Woweweit odebral nagrode, kosz vegetarianskich pysznosci, na specjalnej uroczystosci w poprzedni wtorek. Dodajac fakt, ze Berlin jest takze bardzo przyjazny rowerzystom, ma duzo przestrzeni zielonej, jest jednym z najfajniejszych miejsc do miszkania i po prostu zycia. Jak to Wowi ujal "Berlin ist arm aber sexy". Ponizej taka fajna piosenka, znana najlepiej z reklamy Berliner Pilsner.

5 komentarzy:

miasto-masa-maszyna pisze...

oraz weganskie pozywienie dla kota i psa

Ktoś tu jest zdrowo jebnięty.

voice from berlin pisze...

ale nie ja. zapewniam ze ramses weganskiej karmy dostawac nie bedzie

Anonimowy pisze...

a skąd wiesz "co tam Ramzesowi w duszy gra"?

może miałby ochotę zostać wegiem ;-)

voice from berlin pisze...

ramzesik jest takim pol-wegetarianinem - surowego miesa nie jada, tylko takie w postaci karmy suchej, ktore sie i tak w wiekszosci z niemiesnych skladnikow sklada, no i ryby je. i bialy ser. zastanawiam sie czy to wynika z tego ze kot domowy stracil instynkt i zupelnie juz jego organizm sfikosowal, czy po prostu kot w takich warunkach w srodowisku ludzkim nie potrzebuje swiezej zwierzyny. ramzes poluje, ale tylko na muchy / komary, co szczegolnie latem cieszy :)

Anonimowy pisze...

masz rację-adaptacja...
żeby to w pełni zrozumieć to trzeba byłoby pogadać z jakimś zwierzęcym behaviorystą

swoją drogą, to bardzo miłe z jego strony że się bierze za muchy i komary, mimo iż pewnie wolałby myszkę lub ptaszka, ale jak sądzę tego w domu nie uświadczysz ;-)

aaaa, no i chciałabym jeszcze dodać, że Berlin jest faktycznie wyjątkowy...