wizyta senatora Baracka Obamy w Berlinie, 24 lipca 2008.
Jedyne przemówienie w ramach kampanii prezydenckiej wygłoszone poza granicami Stanów Zjednoczonych, pod berliską Kolumną Zwycistwa. Początkowo miało się odbyc pod Bramą Brandenburską, jednak kanclerz Merkel miała co do tego poważne zastrzerzenia, gdyż jakby nie patrzeć, jet to tylko element kampanii prezydenckiej. Na spotkanie przyszło ponad 200 000 osób, wystąpienie było transmitowane przey kilka stacji telewizyjnych, niemieckich i amerykańskich. W ciagu dwudziestominutowego występu Obama zapowiedział wycofanie wojsk z Iraku, co spotkało się z ogromnym aplauzem, mówił o zaciśnieniu współpracy transatlantyckiej, stabilizacji w Afganistanie, wspólnej amerykańsko-europejskiej walce z terroryzmem, zagrożeń płynących ze strony Iranu, ochronie klimatu. Zapowiedzi przedwyborcze zapowiedziami, ale przynajmniej jest jakieś światełko nadziei na zmianę polityki USA, opartej obecnie na bushowskich zapędach do władzy i panowania nad całym światem.
4 komentarze:
jak słusznie kanclerz Merkel zauważyła że to tylko kampania wyborcza... jeśli Obama zostanie prezydentem zobaczymy co są warte jego słowa, bo obiecuje wiele (rozumiem, to gra o najwyższą stawkę) ale czy będzie miał na tyle silne zaplecze polityczne? 1. wyprowadzenie wojsk z Iraku nie jest sprawą prostą, więc nie odbędzie się tak szybko, jak mogłaby oczekiwać tego opinia publiczna; 2. a co do ochrony środowiska, to niech Obama zadeklaruje podpisanie protokołu z Kioto, jeśli poważnie podchodzi do problemu
pod względem ideologicznym jest to jednak mój kandydat!
wiesz, przemowienie trwalo 20 minut, wiec byly to tylko idee czy pomysly na przyszla polityke, ja mam nadzieje ze to nie tylko puste obietnice wyborcze, ale takie podejscie jakie On reprezentuje odpowiada mi duuuzo bardziej niz bushowskie, no i naprawde co do iraku - caly rzad amerykanski sie skompromitowal, niby byly dowody, argumenty,a a potem to jednak pomylka... a Polska idzie za sznurkiem dalej :( mam nadzieje ze wygra wybory, zwlaszcza patrzac na jego droge zyciowa - latwej nie mial i duzo osiagnal.
no i moj tez !!
polskie zaangażowanie militarne w wojnę Busha z urojonym wrogiem jest wyraźnie ponad racjonalną miarę, co innego zobowiązania wobec NATO a co innego czynienie ze stosunków z USA priorytetowego kierunku polityki międzynarodowej, kosztem UE i najbliższych sąsiadów, dla mnie to oburzające! wiadomo, że nigdy nie będziemy partnerami (różnica potencjałów), a Ameryka nie jest skora traktować nas jak "dobry wuj Sam", co widać chociażby przy negocjacjach w sprawie tarczy antyrakietowej, więc jaką mamy z tego korzyść? może w końcu ochłoniemy z tego zapału transatlantyckiego po wygraniu wyborów przez Obamę, życzyłabym sobie tego! może w końcu ktoś u nas w PL zauważy, że Obama chce rozmawiać z silną Unią i pora zająć się działaniami na rzecz pozytywnego zaistnienia PL w UE
ale mnie poniosło to politykowanie...
pozdrawiam
Prześlij komentarz