
festiwal rozpoczal sie juz w czwartek i potrwa 10 dni. chociaz bardzo prestizowy i znany w swiecie, chyba najbardziej undergroundowy i niekomercyjny z miedzynarodowych festiwali filmowych. wysletlane sa filmy zarowno uznanych rezyserow, jak i tych debiutujacych. oprocz filmow europejskich - angielskich, niemieckich, francuskich, hiszpanskich, wloskich czy polskich - grane tez sa dziela rezyserow z rosji, japonii, chin, korei, iranu, republiki poludniowej afryki, egiptu czy izraela. wszystkie w oryginalnych jezykach, z angielskimi napisami. zdobycie biletow graniczy z cudem - sprzedaz na wybrane filmy zaczyna sie 3 dni przed spektaklem, i biletow zazwyczaj w ciagu 2 godzin juz nie ma. szkoda, bo festiwal cieszy sie naprawde ogromnym zainteresowaniem. obok konkursu, panoramy, berlinale shorts, hommage odbywa sie tez retrospektive ( w tym roku luis bunuel) oraz special programme "culinary cinema". w nastepny weekend wyswietlany bedzie "katyn", chociaz jest on poza konkursem.
dzieki kochanej hanii ( to ona kupila bilety) obejrzalam "lemon tree" rezysera izraelskiego Erana Riklisa, film przedstawiajacy problematyke konfliktu izraelsko-palestynskiego. pomimo ze chwilami zabawny przedstawia dramat mieszkancow palestyny przy granicy west bank/ izrael. po filmie odbylo sie spotkanie z aktorami i krotka, acz bardzo ciekawa dyskusja na temat sytuacji w chyba najbardziej zapalnym miejscu na ziemi, problemach podczas krecenia filmu (wiekszosc ujec powstala niedaleko tel avivu, sceny z ramallah zrobione zostaly przez kogos innego - nie jest latwo ekipie izraelskiej wjechac na tereny palestynskie, nawet z zamiarem nakrecenia filmu) czy ogolnego przyjecia tego filmu w izraelu czy krajach arabskich.
powyzej fotka po wyjsciu z kina international, najbardziej prestizowego kina DDRu. ogladalam zdjecia z lat 80. i wystroj sie nic a nic nie zmienil. nadal pachnie "socjalizmem", a kurtyna i stolki barowe pamietaja jeszcze lata 60.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz